piątek, 17 kwietnia 2015

                                                                   Prolog

- Lily!- chłopiec o czarnych włosach, biegł w stronę czarownicy- Nie musisz się bać! To jest normalne! Skoro jest specjalna szkoła dla takich jak my to to nie może być nienormalne!
-Kłamiesz!- dziewczynka uciekała odwracając się tylko po to by mu odpowiedzieć- Petunia mówi,że jestem nienormalna! Nazywa mnie wariatką. Gdy dostałam list, moi rodzice byli tak bardzo szczęśliwi..ja też, ale Petunia mówi..
- Ona jest zazdrosna! Proszę Cię, Lil zatrzymaj się. - 11-letnia dziewczynka o pięknych kasztanowych włosach i mocno zielonych oczach zatrzymała się przy rzece.- Posłuchaj mnie Lil...ja też to potrafię, moja mama jest czarownicą...oj..ojciec..
-Nie musisz mówić Sev- w oczach dziewczynki widać było smutek i żal..
- Ale chcę. Mój ojciec to mugol, zresztą bardzo dobrze! On na nic nie zasługuje! Powinni go zamknąć w więzieniu dla mugoli! - Lili podeszła do Severusa i objęła go, przytulając do siebie z całej siły.
- Przepraszam Sev...masz rację. Ale musisz mnie zrozumieć ja się bałam..
- Ona ci zazdrości bo ty jesteś wyjątkowa ,a ona zwyczajna.- powiedział , nie pozwalając jej dokończyć
-Nie mów tak Severusie
-No ale powiedz mi tak szczerze Lily, podoba ci się to co potrafisz? - Po wypowiedzeniu tych słów, liście leżące na ziemi zaczęły frunąć do góry,jeden po drugim. Woda przyśpieszyła bieg, a gałęzie ich ulubionego,wielkiego drzewa, ruszały się we wszystkie strony. Oboje zaczęli się śmiać. Śmiech u Severusa był tak bardzo wypełniony szczęściem, jak jeszcze nigdy w jego krótkim życiu.
-Tak Sev, jestem teraz najszczęśliwszą dziewczyną na świecie - Lily złapała go za rękę i razem wybiegli na górkę i oparli się o pień drzewa.
-Opowiedzieć ci coś o Hogwarcie? Moja mama czasami zabiera mnie na ulicę Pokątną. Nie uwierzysz jakie rzeczy tam są!
- W tej chwili uwierzę we wszystko- znowu zaczęli się śmiać. Severus zaczął jej opowiadać o gazecie nazywanej Prorokiem Codziennym gdzie zdjęcia się poruszają. Mówił także o słodyczach jakie są w świecie czarodziejów, o czekoladowych żabach i fasolkach wszystkich smaków Berti'ego Botta . Wytłumaczył na czym polegały galeony, sykle i knuty. Powiedział, że tylko głupiec włamałby się do najbardziej strzeżonego miejsca na świecie-Banku Gringotta. Obiecał, że jutro pożyczy jej książkę o qudditchu tłumacząc, że chciałby dostać się na miejsce szukającego. Lily zadawała miliony pytań, gdy Severus odpowiedział na jej ostatnie pytanie, zauważyli, że jest już ciemno.
-Spotkamy się jutro? - zapytała Lily, z radością w głosie
-Przecież mówiłem, że pożyczę ci W Powietrzu z Armatami...- zaczął gdy stali już pod jej domem z
- Przyszła ta wariatka!- rozległ się głos dziewczynki z bardzo długą szyją, która stała w otwartych drzwiach.
-Petunio! Jeszcze raz powiesz coś złego o Lily, będę zmuszony do dania ci szlabanu!- z głębi domu słychać było tupot nóg zmierzających w stronę Petunii
- To ja już pójdę
- Do jutra Sev! - Krzyknęła Lily, do znikającego za zakrętem Severusa.




5 komentarzy: